Zagrzeb, Chorwacja

Witajcie!

Trochę czasu upłynęło od mojego ostatniego wpisu, szczerze mówiąc sama jestem zdziwiona, jak szybko to zleciało. Bardzo dużo się działo w moim życiu zawodowym, i poświęciłam temu tak wiele uwagi, że niestety na kamienice nie zostało już czasu. Na szczęście ostatnio wszystko się uspokoiło, a ja z nadejściem wiosny zaczęłam tęsknić za robieniem zdjęć, pisaniem i dzieleniem się tym wszystkim z Wami. Bardzo mnie to ekscytuje!

Wracam do tego co zostawiłam, czyli małej relacji z zeszłorocznych wakacji. Tym razem  pokażę Wam parę zdjęć z Zagrzebia, czyli jednej z najbardziej urokliwych stolic europy. Nie jest to duże miasto, a samo centrum spokojnie można obejść na piechotę.

Pojechaliśmy tam właśnie na jeden dzień, pospacerować spokojnie, zobaczyć parę nowych miejsc i odwiedzić stare ulubione. Pamiętam ten dzień- było tak gorąco, że ciężko mi było wytrzymać dłużej niż parę minut w słońcu. Obiecałam sobie następnym razem odwiedzić to miasto poza sezonem.

(Zresztą nie wiem czy wiecie, ale Bożenarodzeniowy Jarmark w Zagrzebiu już parę razy został uznany za najlepszy w Europie w głosowaniu na portalu European Best Destinations. Nie udało mi się tam dotrzeć ostatniej zimy, ale nic straconego. Podejrzewam, że z roku na rok będzie coraz lepiej,warto więc zaplanować to na najbliższą zimę. )

Wracając już do mojej ostatniej wyprawy- biorąc pod uwagę kamienice naprawdę jest co oglądać. Centrum jest bogate w zabytki i wybitną architekturę, począwszy od baroku, aż po budownictwo nowoczesne. Wszystko jest czyste, i bardzo dobrze zachowane. Plus to, co mi bardzo podoba się w całej Chorwacji-  fakt, że życie toczy się tam na ulicach. Jeśli mieszkańcy umawiają się ze sobą- umawiają się na kawę. Oczywiście w kawiarni. Zamiast śniadania piją kawę. W kawiarni. Bardzo lubię spacerować po takich miejscach. (Zwłaszcza kiedy temperatura powietrza przekracza 35 stopni, i co chwilę wypatruję cienia…).

Zapraszam do obejrzenia zdjęć! 🙂

Poniżej

Chorwacki Teatr Narodowy. A przed nim fontanna, do której można wejść i ochłodzić się podczas zwiedzania. Polecam gorąco. Dalej już kamienice w centrum.

1

2

3

4

5

6

7

8

Poniżej

Dotarliśmy do Zagrzebia dzień po tym, jak chorwacka reprezentacja wróciła z Moskwy po zajęciu drugiego miejsca na Mundialu. Gdybyśmy przyjechali dzień wcześniej, utknęlibyśmy w największych korku a stolicy, ale zaliczylibyśmy największą imprezę narodową w Chorwacji. Trochę żałuję, że tego nie widzieliśmy, mimo wszystko jednak cieszę się, że mogliśmy spacerować w spokoju.

9

10

11

12

13

Poniżej

Cegła! Musiałam zrobić to zdjęcie. Prawda, że wygląda trochę jak u nas? Wyobrażam sobie, że tak mogłoby być w Chorzowie, gdyby odpowiednio zadbać o budynki. Ech, marzenia…

14

15

16

17

Poniżej

Wiecie, że krawat pochodzi z Chorwacji? Współczesny krawat wywodzi się od długich, kolorowych chust lub szarf noszonych tutaj dawniej na szyi.

W 1660 król Francji Ludwik XIV dokonał przeglądu swych wojsk, między nimi również regimentu najemników chorwackich. Kolorowe jedwabne chusty w pułku kawalerii noszone przez chorwackich oficerów zwróciły uwagę monarchy na tyle, że nadał tej formacji miano Royal Cravattes (stąd cravate). Później krawat wszedł również na stałe do stroju króla, a pieczę nad królewskimi cravates sprawował tzw. cravatier. Wkrótce moda na noszenie krawatów przeszła również do Anglii, a następnie do całej Europy.

źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Krawat

18

19

20

21

Poniżej

Mój ulubiony budynek, a dokładnie to ulubiony dach Zagrzebia- kościół św. Marka. Ułożony jest on z różnokolorowych dachówek, które mi osobiście, przypominają cukiereczki. W słońcu wygląda to, jakby dach był zrobiony z ‚lentilków’. Nie udało mi się tego uchwycić na zdjęciu, ale wierzcie mi na słowo- niesamowite wrażenie!

22

23

24

Ostatnia ciekawostka turystyczna- w Zagrzebiu znajduje się Museum of Broken Relationships- czyli Muzeum Złamanych Serc (takie tłumaczenie gdzieś znalazłam, niech będzie, brzmi przyzwoicie.) Jest to muzeum, w którym znajdują się przedmioty oraz historie z nimi związane, w większości smutne i nieszczęśliwe. Bardzo dziwny pomysł, ale poszłam tam,  ciekawa skąd wziął się fenomen tego muzeum. Ostatecznie naczytałam się w środku tak dużo smutnych historii, że sama zrobiłam się smutna, i nie miałam ochoty oglądać ani czytać wszystkiego do końca. Do końca nie wiem, co o tym myśleć, ale na pewno warto się tym zainteresować, bo miejsce jest niecodzienne.

Trochę dalej jest też Muzeum Iluzji, i to już jest super pomysł na spędzenie czasu, niezależnie od wieku i poziomu wrażliwości.

Na dzisiaj to wszystko, dzięki i do następnego!

25